Nurkowanie na rebriderze «Hammerhead» na 211metry
Nurkowanie na rebriderze «Hammerhead» na 211metry
"I couldn't keep him tied down. He was like a bird.
You put a bird in a cage or you let it fly free.
If you put him in a cage, he is never really happy.
Having him fly free was always a risk.
There was always the chance he wouldn't come back one day.
It is something I have always known I might one day have to face."
-Ann Shaw
Dave's Wife
Głównym celem tego nurkowania było nurkowanie na rebriderze »Hammerhead" na 222 metry w Hurghadzie.
Zapytacie: "Dlaczego 222 metry"?
Dlatego, że planowałem zanurkować poniżej 200 metrów a liczba 222 ładnie wygląda :)
Dlaczego na rebriderze?
Celem było użycie jedynie rebridera. Na 100 - 135 metrów nurkuję stale. Na 150 - 160 metrów tylko czasami, dlatego, że potrzeba więcej bailout gazów, a poza tym brakuje czasu mi na nurkowania tylko dla siebie.
Dlaczego rebrider "HH"?
Moim zdaniem jest najlepszy do tego typu nurkowań - dlatego go kupiłem, nurkuję na nim na stałe, prowadzę na nim kursy.
Czy rebrider był specjalnie przygotowany?
Nie, zwykla moja konfiguracja. Tylko komputery i głowica wcześniej zostały przetestowane przez producenta na 30 atmosfer - na moją prośbę.
Skonfigurowanie rebridera.
Butle 5l stalowe, węże - Miflex i Apeks, skrzydło - 50 lbs, płyta - domowej roboty z tytanu, automaty - Apeks (Tx100 + DS4), absorbent - Sofnolime 797, domowej roboty sidemonut.
Diluent gaz.
Tx 5 /80 220bar.
Bailout.
6 butli (S 80) ciśnienie 220 bar - 5 / 80, 12/60, 15/55, 18/45, 30/30, 50 + 1 (S40) - 100% tlen
Jak już pisałem głównym celem było maksymalnie bezpieczne zanurkowanie poniżej punktu 200 metrów (222). Ponieważ nie jest to standardowe nurkowanie, więc i metoda którą wybrałem nie była standardowa dla mnie - zanurzenie wzdłuż liny.
Na głębokość do 150 metrów, zawsze nurkuję wzdłuż profilu dna.
Warunki w Hurghadzie nie pozwalają na bezpieczne dopłynięcie na płetwach do głębokości 200 i więcej metrów. Wymagane głębokości są na rafach: Small Giftun i South Abu Ramada. Ale profil raf obejmuje kilka tarasów schodzących w dół. Takie ukształtowanie rafy sprawia, że podczas zanurzania się wzdłuż profilu dna, konieczne jest przepłynięcie dużego dystansu co bezpośrednio łączy się z dużym wysiłkiem, zwiększa czas zanurzenia i spowoduje wydłużenie czasu dekompresji. Swobodne zanurzenie w toni bez wizualnego kontaktu z rafą nie jest akceptowalne ze względu na silne prądy. Nie mamy pewności czy osiągniemy planowaną głębokość, praktycznie wyklucza zabezpieczenie z powierzchni i nie wiemy gdzie skończymy nurkowanie.
Więc powtarzam: dla takich nurkowań (poniżej 200 m na rebriderze) najbardziej bezpieczną metodą - jest opadanie w dół i wynurzenie w górę (do rozpoczęcia desaturacji) przy linie.
Czas na dole: 20 - 40 sekund. Fanom roztrząsania tematu profilu nurkowania typu "winda" napiszę oddzielnie.
Dlaczego tak mało? - Bo nie chcę wisieć na deko parę dodatkowych godzin.
Absolutnie nie mam problemu, aby pozostać na dole dłużej, a jeszcze dziwniejsze jest to, że daje mi to przyjemność.
Przy czasie na dnie 20 sekund lub 3 minuty, nie ma absolutnie żadnej różnicy w przygotowaniu lub prowadzeniu nurkowania. Podczas nurkowania na rebriderze różnica jest tylko w ilości butli z gazem ucieczkowym.
Czas płynie inaczej na tej głębokości.
Nie zapomnij również, że celem nurkowania nie jest zwiedzanie, ale głębokości. Oglądać jaskinie i wraki jest lepiej na głębokości do 100-130 metrów.
Bailout plany i plany na tabliczkach (zapasowe) zostały przygotowane przez program V-Planer (konserwatyzm +1) - uważam ten program za najwygodniejszy dla siebie.
Nurkowanie planowałem przeprowadzić na dwóch komputerach Hammerhead (GF 7 / 84) + komputer VRX (algorytm VGM, bezpieczeństwo 0). S.P. 1,1 na dnie i 1,3 na głębokości od 150 metrów. Miałem też Galilleo w trybie bottom timera w celu rejestracji profilu nurkowania.
Nie jestem dużym zwolennikiem "standardowych" gazów. Również nie za bardzo przejmuję się ryzykiem kontrdyfuzji. Ale ponieważ na gazy ucieczkowe potrzebowałem aż 7 butli to postanowiłem przygotować "standardowe" gazy uwzględniające kontrdyfuzję.
Zanurzenie odbyło się zgodnie z planem. Więc opiszę po kolei jak to było.
Trzy dni przed nurkowanjem - Rozpocząłem przygotowanie gazów, automatów i liny. Z liną wyszło na plus - zamiast 230 metrów przypadkowo sprzedano mi 330 metrów (w cenie 230 metrów), ale z tlenem okazało na minus - wszystkie 4 transportowe butle zawierały maksymalnie 96% tlenu. Więc tlen dla mnie przygotował Marco w swoim centrum. Linę zmierzyłem i zaplotłem w "warkocz" w stylu freediverów. Od tego dnia odstąpienia od picia piwa i kawy.
Dwa dni przed zanurzeniem - Omówiłem wszystkie plany i możliwe sytuacje awaryjne z nurkami zabezpieczającymi: Marco Scilipoti (Włoch, IT IANTD i współwłaściciel szkoły DNA w Hurghadzie) i Honza Musil (Czech, IT IANTD i współwłaściciel centrum "Lighthouse" w Hurghadzie).
Dzień przed nurkowaniem - kontrola gazów i przygotowania całego sprzętu potrzebnego do nurkowania i ... masaż tajski :-) oraz odmowa zapalenia shishy :-(
Dzień nurkowania.
Pakujemy się na łódź "Prince Ashraf" w centrum nurkowym "Lighthouse", wraz ze zwykłymi nurkami (którzy, specjalnie dla mnie, zgodzili się odbyć dwa nurkowania na jednym miejscu nurkowym). Montaż sprzętu na łodzi.
Sprawdzanie komputerów (VRX przymocowany do HH) Marco pomaga w przygotowaniu rebridera.
Przygotowanie bailout. Przygotowanie poiemnika z izotonicznym napojem do użycia podczas decompresji
Po przybyciu na rafię "Small Giftun" Honza popłynął zodiakiem zainstalować boję. Potrzebna głębokość znajdowała się około 270 - 300 metrów od wyspy (czyli daleko). W tym czasie zdążyłem się ubrać i spokojnie obejrzeć ciekawą scenę: 20 osób na pokładzie zamarło w ciszy obserwując zodiak.
Nurkuję głęboko tylko w suchym skafandrze, niezależnie od temperatury powietrza i wody. Dla tego nurkowania oprócz bielizny termicznej i docieplacza (100) miałem przygotowaną dodatkową izolację z kurtki ze sztucznego puchu, która przykrywała tylko przód klatki piersiowej, ramiona do łokci i pachwiny - w celu ochrony płuc i pachwin przed hipotermią a pachwiny i ręce przed przypadkowym zaburzeniem krążenia spowodowanym przez zagięcia suchego skafandra. Co prawda tak ubrany musiałem być stale chłodzony wodą na łodzi.
Aby uniknąć przegrzania i przenoszenia butli na zodiak wszedłem do wody z pokładu statku sprawdzoną metodą: z pozycji siedzącej spadam na twarz do wody. Potrzebowałem pomocy w zrzuceniu za mną wszystkich butli do wody. Ułożenie butli była następująca: na lewej stronie TMX 5/80 i Nx50 - również wykorzystywany do napełniania suchego skafandra. Z prawej strony na smyczy 4 butle TMX12/60, 15/55, 18/45 i 100% tlen. U nurków zabezpieczających znajdował się tylko TMX30/30, bez którego w awaryjnej sytuacji mogłem się obejść.
Od razu w wodzie zdałem sobie sprawę, że moje założenia odnośnie siły prądu były słuszne. Samodzielnie nie mogłem dopłynąć do boi. Honza za kilka sekund był w zodiaku i zobaczyłem koniec liny przed sobą. Z małą prędkością zostałem dociągnięty do boi. Zrobiłem kontrolę w wodzie i czekałem na Honzę. Dał mi dodatkowe obciążenie (8 kg), które zawiesiłem na przednim D -ringu. Przeznaczenie balastu było podwójne: osiągnięcie prędkości zanurzenia (30 m / min) i po zrzuceniu go na dnie, spokojne rozpoczęcie wynurzania bez zbędnego pompowania skrzydła. Przypiąłem się karabinkiem na metrowej linie do liny opustowej, pokazałem "OK" i wypuściłem powietrze ze skrzydła ...
I natychmiast zapomniałem o obawach i wątpliwościach. Wokół mnie we wszystkich kierunkach rozciągał się piękny błękit. Jestem pod wodą!
Ale w ciągu pierwszych kilku chwil radość stała się mniejsza - prąd był silniejszy niż oczekiwałem i nie pozwalał osiągnąć zakładanej prędkości zanurzania, ze względu na napięcie liny pod kątem w dół. Byłem gotowy na rozpoczęcie wynurzania zgodnie z planem, niezależnie od osiągniętej głębokości.
Na głębokości 195 metrów zobaczyłem dno. Mimo głębi widziałem kilkadziesiąt metrów dookoła. Skaliste dno opadało pod lekkim kątem. Sprawdzając komputery i stale dodając diluent do pętli zbliżyłem się do dna. Stojąc nogami na dnie skontrolowałem czas - 7 minut 40 sekund, na głębokości 211 metrów. Niestety (a może na szczęście - kto wie) obciążenie liny leżąło w niewielkiej szczelinie na tej głębokości. Prąd i moje spóźnienie (nawiasem mówiąc, ja zawsze się spóźniam) wykluczało dalsze nurkowanie w dół.
Co cieszyło: brak jakichkolwiek nieprzyjemnych objawów, czułem się jak na zwykłym nurkowaniu na 100 metrów, spokojny równy oddech i puls, absolutnie czyste sumienie (spokojnie kontrolowałem wszystkie 4 komputery). Nadeszła 8 minuta. Zrzucam balast z przedniego D - ringu i zostawiam go leżącego na dnie. Powoli odrywam się od dna i spokojnie pompuję skrzydło. Teraz prąd idzie mi na rękę - spokojnie trzymam się opustowej liny i nabieram zplanowaną prędkości wynurzenia (15 m/minutę).
Muszę powiedzieć, że mój ulubiony VRX zamroził się na poziomie około 150 metrów w czasie zanurzania, ale teraz zbudził się, a nawet pokazał 177 metrów. Pomimo tego cały czas dekompresji pokazał absolutnie poprawnie.
Po osiągnięciu głębokości 150 metrów zwolniłem tempo wynurzania do 10 metrów na minutę, a S.P. podniosłem na 1,3. Kiedy dotarłem do głębokości 123 metrów zatrzymałem się na pierwszym głębokim przystanku. Wyjąłem drukowany plan z V - Planera dla głębokości 210 metrów i sprawdziłem poprawność wskazań wszystkich komputerów.
Tak jak się spodziewałem algorytm Hammerhead pokazuje przystanek o 10 - 15 metrów wyżej a VRX pokazuje dłuższy o 30 minut czas dekompresji. Systematycznie odbywam zaplanowane przystanki i osiągam 80 metrów. Tam spotykam się z czekającym na mnie Marco. Marco również nurkujena Hammerhead i ma z sobąj tylko swój bailaut (15/55, 50, 100). Jego celem jest kontrola - kontrola mojego stanu fizycznego i w razie potrzeby pomoc.
Na szczęście mój stan był doskonały. Tak jak to było zaplanowane wysłałem po linie boję, co oznaczało dla Honzy na powierzchni "Dobrze, Alex jest tutaj". W przeciwnym razie - gdybym boi nie wysłał - Honza miał ruszyć na zodiaku i szukać mojej boi, którą miałem strzelić z głębokości 51 metrów (w przypadku mojego oddalenia się od liny opustowej). Po znalezieniu boi miał zejść do mnie z Tx 30/30 i gazami zapasowymi.
Puszczając boję po linie zapomniałem dołączyć do niej tabliczkę z informacją, że u mnie wszystko jest w porządku. Wywołało to trochę emocji i lekkie zakłopotanie na powierzchni. Ale ja o tym nie wiedziałem i pożegnałam się z Marco wynurzając się dalej. Około 42 metra spotkałem się z Honzą. Wymieniliśmy sygnały - wszystko OK. Oddałem Honzie niepotrzebne już butle z bailautem a on wysłał je na powierzchnię.
Planowaliśmy, że od tego momentu wspólnie dopłyniemy skuterem do ściany rafy, gdzie w lagunie bez prądów czeka stacja deko. Ale silne prądy powodowały obawy przed takim rozwiązaniem. Próby użycia boi dla monitorowania naszej pozycji z powierzchni nie powiodły się - lina zaczynała ustawiać do pozycji poziomej, ciągnąc Honzę za sobą w górę.
W końcu zdecydowaliśmy, że zodiak będzie pływać po powierzchni wskazując nam kierunek. Honza wynurzył się na powierzchnię i ustalił plan z kierowcą zodiaku. Możemy odczepić się od liny i płynąć na kompas (patrząc się również na zodiak) w kierunku rafy. Dla tych, którzy znają Small Giftun: lina opustowa była na wysokości pierwszej plaży - po 10 minutach płynięcia ze skuterem w kierunku rafy dotarliśmy do laguny (taki silny był prąd!). Po 5 minutach płynięcia z prądem byłem przy deko stacji.
Przygotowaniem i założeniem deko stacji, po swoich nurkowaniach, zajmuje się Ewa i Krzysztof (polscy instruktorzy). Potem Krzysztof powiedział mi, że takie proste zadanie 3 razy było przerywane z powodu najeżdżania łodzi na boję. Czwarty raz Krzysztof musiał prawie walczyć z Arabem, który usiłował wyciągnąć boję z całą stacją deko i 40 kg balastu na swoją łódź ...
Na stacji deko odwiedzili mnie wszyscy instruktorzy z łodzi. Podobało im się jak siedzę na drabince i pije przygotowany wcześniej napój. Bawili się niepotrzebnym mi już skuterem i znalezioną na dnie starą maską. Podczas jej przymierzania w mojej masce (Scubapro) zepsuło się mocowanie paska i musiałem skorzystać z maski zapasowej.
Chcę podziękować Honzie, który spędził w wodzie ponad 2,5 godziny i 3 razy musiał się wynurzać.
Dziękuję bardzo! Honza uczestniczył w organizowaniu i prowadzeniu nurkowań mistrza świata Martina Štěpánka (freediving) podczas ustanawiania rekordu świata. Jego doświadczenie pozwoliło mi zupełnie nie myśleć o koordynowaniu zadań, którymi się zajmował. Sam nie zrobiłbym tego lepiej.
Ponownie podziękowania dla Marco za pomoc i za czysty tlen.
Również dziękuję Ewie i Krzysiowi za zdjęcia, stację deko, stałą pomoc i wsparcie.
Kiedy do końca dekompresji zostało 5 minut, zacząłem płynąć w kierunku łodzi oddalonej o 50 metrów od stacji. Pod koniec płynąłem z napoleonem obok raf i wynurzyłem się powoli obok łodzi. W sumie po wodą spędziłem 284 minut, o 40 minut dłużej niż przewidywał plan. Ale zgodnie ze starą tradycją, jeśli komfortowo czuję się pod wodą nie spieszę się na powierzchnię. Jak powiedział mój student Genia (Humanoid): "Co mam tam robić?"
Wyszedłem na łódź, umyłem się, rozebrałem i przyjąłem gratulacje od znajomych.
Sens można oddać następującymi słowami:
"Cały świat masz na dłoni jesteś zadowolony i nie możesz mówić
i tylko trochę zazdrościsz innym, tym, który mają górę przed sobą"
/ W.Wysocki /
Stan zajebisty.
Ale zmęczenie zaczęło narastać w miarę dopływania do centrum. W związku z tym postanowiłem przełożyć party na następny dzień.
Ale zmęczenie nie przeszkodziło mi napić się trochę piwa i zapalić shishę.
Party będzie dziś w barze "Cactus" o godzine 20:11, potrwa do 2:11 nocy, i spodziewamy się wypić 211 drinków.
Zapraszamy wszystkich!

Zamiast post skriptum.
Wczoraj po nurkowaniu rozmawiałam na Skype ze swoim studentem - Timurem. Dał mi dal link do nurkowego forum "Tethys" - śmiertelny wypadek w Dahab na rebriderze podczas nurkowania na 200 metrów.
Przeczytałem…Chciałem przypomnieć wszystkim piszącym tam stare rosyjskie powiedzenie - o zmarłych lub dobre a lub nic.
Dlatego jako motto do artykułu wybrałem słowa żony Davida Shawa.
Od siebie chciałbym dodać :
- Jeśli możesz nie kochać - nie kochaj!
-Jeśli możesz nie nurkować - nie nurkuj!
-Jeśli możesz nie nurkować głęboko - nie nurkuj głęboko!
-Jeśli możesz nie iść w góry, nie wyskoczyć ze spadochronem- nie idź i nie skacz!
-Ale jeśli coś sprawia, że nie możesz spać, jeść, jeśli zajmuje to wszystkie Twoje myśli:
wstań i idź robić to, co szepcze Ci Twoje serce.
Aleksandr Shestopalets / 17-05-2010/
Tłumaczenie z języka rosyjskiego : Ewa Krawiec - www.egiptnurkowanie.com
Foto : Ewa Krawiec
Zobacz moje zdjęcia w «My Gallery»